wtorek, 26 lutego 2013

Rozdział 15.
' Chcę patrzeć z tobą  w jedną stronę '

Po rozmowie z Zaynem, zmieniłam swoje zdanie. Dam mu szansę. Ubrałam się, zrobiłam lekki makijaż i wyszłam z domu, po czym ruszyłam w stronę domu chłopaków. Weszłam do środka i rozebrałam się.
 - Hej.
 - Siema.- powiedział Liaś siedzący w kuchni.
 - Harry jest na górze? - zapytałam.
 - Chyba tak.- uśmiechnął się.
Odpowiedziałam Liamowi uśmiecham  i poszłam do góry. Zatrzymałam się pod drzwiami Hazzy. Były otwarte. Usłyszałam tylko kawałek rozmowy.
 - Pamiętaj Harry.
 - Ale jesteś pewna tego?
 - Tak jestem. Nie niszcz sobie życia.
Z pokoju wyszła Perrie która spojrzała na mnie bez słowa. Otworzyłam drzwi i weszłam do jego pokoju.
 - Harry, coś nie tak? - zapytałam siadając obok niego.
 - Co ty tu robisz? - zapytał.
 - Przyszłam z tobą porozmawiać. Słuchaj, przemyślałam to i chce dać ci szansę.
 - Naprawde? - Harry spojrzał na mnie z lekkim uśmiechem który po chwili zszedł z jego twarzy.
 
 *** Harry ***
Zaskoczyły mnie słowa Rose. Nie wiem co mam robić. Perrie mówiła mi, że ona mną sie pobawi i mnie zostawi. A jeśli to prawda? Nie chce być wykorzystany. Kocham ją, ale..

 - Rose, ja nie moge. Przepraszam. Nie możemy być razem. - powiedziałem i wyszłem z pokoju.
 - Ale? Harry zaczekaj. - powiedziała Rose.
Ubrałem się i wybiegłemz domu.

*** Rose ***
Nie wiem co się stało. Myślałam, że mnie kocha  i chce być ze mną. Ale to były puste słowa. Zayn kłamał i on tak samo. Zeszłam na dół.
 - Rose, co jest? Gdzie poszedł Harry? - spytał mnie Niall.
 - Niall, daj mi spokój. Mam gdzieś gdzie poszedł. - powiedziałam i wybiegłam z domu. Po moich policzkach spadło kilka łez,które od razu otarłam bluzą. Weszłam do środka i rzuciłam się na łóżku.
 - Dlaczego nagle zmienił zdanie? - zadawałam te pytanie co kilka minut, a może i nawet sekund.  Daje mu szanse, a on?
 _____________________________________________________
Macie rozdział :3 Nie wiem czy będę dalej pisała ;c Czytają tylko dwie osoby i dziękuję wam za to ; * Wiem,że nie pisze super jak niektórzy ale pisanie sprawia mi przyjemność. Wczułam się w to pisanie. To chyba koniec pisania ;c  Pa. Dziękuje tym osobą które ze mną są ! ;*

poniedziałek, 11 lutego 2013

Rozdział 14.
'Nie przepraszaj za to co czujesz. To jak przepraszanie za bycie prawdziwym'

Posiedzieliśmy troche z Lou u mnie. Potem poszliśmy do domu chłopaków. Chce poznać tą Perrie. Weszliśmy do środka. Zayn miział się z Perrie, Liama i Niallera nie było, a Harrego nie widziałam. Rozebrałam kurtke i buty po czym weszłam do salonu.
 - Siemka ! - powiedziałam.
 - Cześć Ross. - powiedział Zayn odrywający się od Perrie.
 - Zayn, kto to? - zapytała Perrie.
 - To Rose, nasza dobra przyjaciółka.
Blondynka podeszła do mnie i przytuliła mnie.
 - Witaj,miło mi cię poznać. Perrie jestem. - wyciągnęła swoją zgrabną dłoń w moją stronę i wróciła na kanape. Poczułam, że ktoś ciągnie mnie za rękę do góry. To był Harry. Weszliśmy do jego pokoju.
 - Ej po co tu przyszliśmy? - spytałam patrząc na loczka.
 - Słuchaj, przepraszam że powiedziałem ci co czuje.
Podeszłam do niego i położyłam dłoń na jego ramieniu
 - nie przepraszaj za to co czujesz. To jak przepraszanie za bycie prawdziwym.
Harry uśmiechnął się i musnął delikatnie mój jasno różowy policzek. Zeszłam na dół i usiadłam na kanapie obok Malika.
 - Ej, skoczymy na gorącą czekolade? . - zapytał Zayn patrząc w moje czekoladowe oczka.
 - Chętnie. - uśmiechnęłam się promiennie.
Ubraliśmy się i wyszliśmy z domu.
 - A gdzie Perrie? - spytałam.
 - Została w domu. A my musimy pogadać. - spojrzał na mnie.
O czym? Co zrobiłam? Doszliśmy do kawiarenki, usiedliśmy i zamówiliśmy gorącą czekoladę.
 - Dobra, to teraz gadaj .
Malik najpierw wziął łyka czekolady, a potem zaczął mówić.
 - Więc, tak. Słyszałem,że Harry powiedział ci co czuje.
Odwróciłam wzrok od niego. Z kąd on wie? Pewnie, już wszyscy wiedzą.
- Nie chowaj się, tylko patrz mi w oczy. - podniósł mój podbrudek i spojrzał w mi w oczy. - On cię naprawde kocha. Mówi, cały czas o tobie.
Zrobiło mi się ciepło na sercu. Jeśli Zayn tak mówi, to  jest prawdą.
 - Uwierz mi, to że jest piosenkarzem to nie znaczy , że cie wykorzysta i żuci. - powiedział uśmiechając się do mnie.
 - Może i masz racje. - powiedziałam z lekkim uśmiechem.
 - Mam rację. - uśmiechnął się. - To co idziemy do domu? - zapytał. A ja pokiwałam głową.
________________________________________________
Wiem, że bardzo krótki ale nie moge dodawać często. Wiem, beznadziejny jest .-.-. Dziękuję za komentarze ;*