niedziela, 18 listopada 2012

Rozdział 5
' Ile bym dała , byle o tym nie myśleć '

Przebudziłam się rano , od razu spoglądając na telefon leżący na szafce. Było po 10. Poszłam do Garderoby , wybrałam na dzisiaj czarne rurki i białą  bluzkę. Włosy spiełam w wysoki kuc i zrobiłam lekki makijaż. To wszystko zajeło mi 15 min. Byłam już gotowa. Czułam pustke w sercu. Usiadłam na rogu łóżka i zaczełam płakać. Czułam strach , a może nienawiść. Jedna z moich ważniejszych osób odchodzi. To tak cholernie bolało. Bałam się tego. Ile bym dała , byle o tym nie myśleć. Zrobiłam się głodna , zeszłam na dół przywitałam się z rodzicami. Poczułam takie kucie w klatce piersiowej. Miałam , wielką ochotę przytulić tate.
 - Tato , dziękuję że jesteś !  . - przytuliłam go.
Tata uśmiechnął się do mnie promiennie. Zachowywał się normalnie , całował mame , przytulał ją. To mnie bolało że nie umie powiedzieć prawdy. Bo przecież szczerość jest ważna. Zjedliśmy razem śniadanie , tata wyszedł do pracy a ja zostałam sama  z mamą. Mama zaczeła sprzątać ze stołu.
 - Daj to. Pomogę ci . - uśmiechnęłam się uroczo do mamy .
 - Nie musisz kochanie. - odpowiedziała.
 - Ale warto ci pomóc. Poprostu Kocham cię. - pocałowałam mamę w policzek.
Usmiechnęła się do  mnie a ja odwzajemniłam. Potem usiadłam na sofie oglądając jakiś film. Do mamy ktoś zadzwonił , usłyszałam że rozmawia z tatą. Mama odpowiadała tacie że też go kocha , że jest najważniejszy. To bolało mocniej , musze iść się przewietrzyć. Wyszłam z domu i poszłam w strone jeziorka gdzie spędzalismy z rodziną dużo czasu.  Usiadłam na ławce i przypominałam sobie tamte dawne czasy.


 ` Cholerny ucisk w klatce piersiowej, smutne oczy, udawany uśmiech, powracające uczucie zagubienia i bezradności , znasz to? `

Wstałam z ławki i szłam w strone domu. Nie zauważyłam gdzie ide. Wpadłam na jakąś dziewczynę. Była bardzo podobna do tej która siedziała z tatą w kawiarence.
 - Może byś troche uważała , co ? . - powiedziała do mnie ta dziewczyna dziwnym tonem.
 - Przepraszam , nie zauważyłam cię . - odpowiedziałam i podniosłam twarz .
 - Zaraz , ty jesteś Rose ? Rose Duffeld tak ? - zapytała mnie . Dziwne z kąd ona mnie znała.
 - Tak . A z kąd ty mnie znasz ?
 - No widzisz . To własnie twój tata się puszcza ze mną. - powiedziała mi to prosto w twarz. 
Na moje policzko spadały łzy, to bolało bardzo. Czułam , że zaraz się rozpadne. Miałam ochote jej przywalić  twarz , ale nie dałabymn rady. Uciekłam z tamtąd , on śmiała mi się prosto w twarz. Potrzebuję kogoś kto mnie teraz do siebie mocno przytuli . Niall . Pójde do niego. Pobiegłam do niego jak najszybciej nie przestawając płakać. Zapukałam do drzwi. Otwarł je Niall , patrzył na mnie z zdziwieniem. Nie mówiłam nic. To wszystko mnie przerosło. Niall przytulił mnie mocno i szepnął :
 - Rose , będzie dobrze. 
Poczułam się przy nim bezpieczna. Dziękuję mu że jest przy mnie. Weszliśmy do środka. Usiadłam na kanapie oparłam głowe o jego ramię i powiedziałam :
 - Niall , nie chce tak . Boli mnie to tak cholernie.   - zaczęłam bardziej płakać.
Niall odgarnął moje włosy i przytulił.

 ___________________________________________________________
Heej ! . Wzięłam sobie do serca rady jakieś  ` Anonima ` ale spoko. Trochę się dzieje tutaj.

6 komentarzy:

  1. Łoo kurwa, ale się dzieje. Suka jedna pierdolona, zdzira i wgl. xd Musiała jej to mówić prosto z mostu? Fajny. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Co za szmata-,-
    Walnęłabym jej w tego ryja..
    A rozdział świetnyy ;*

    OdpowiedzUsuń
  3. Siemkaa. ;x Nominowałam cię do zabawy wbij na bloga to się dowiesz. ;P

    OdpowiedzUsuń
  4. Zostałaś nominowana do Libster Award przeze mnie szczegóły znajdziesz na moim blogu :) Musiz odpowiedzieć na 11 pytań i tp . :) http://i-miss-youth.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń