Rozdział 11
' a kiedyś będę taka odważna, że na ulicy będę pytać dresów czy chcą wpierdol '
Obudziłam się rano z myślą , że śmierć mamy to tylko sen. Jednak ona naprawde zmarła. Godzinami wyobrażałam sobie ją wychodzącą z samochodu.
Przygotowałam sobie ciuchy, zrobiłam lekki makijaż a włosy spięłam w wysoki kuc. Zjadłam małe śniadanie i wyszłam z domu. Dziś jest pogrzeb mamy, jest szaro i deszcz pada. Schowałam się pod parasolem. Po pogrzebie poszłam do domu, zauważyłam na podjeździe samochód mojego taty. Weszłam do środka, rozebrałam buty i zobaczyłam w domu tą dziwke. Coś we mnie pękło.
- Aha. To lepiej siedzieć w domu niż przyjść na pogrzeb własnej żony. - powiedziałam, nie ukrywając złośći.
- Nie przyszłem, bo dopiero teraz wróciliśmy z lotniska. - odpowiedział mi tata.
- To trzeba było, przyjechać na czas i przyjść na pogrzeb. - po moim jasno różowym policzku spadła mi krystaliczna łza.
Podeszłam do dziewczyny siedzącej na kanapie obok taty.
- Nie wiem jak na ciebie mówią, jakie masz ksywki, ale moja ksywka dla ciebie to dziwka. - wybuchłam płaczem i pobiegłam do pokoju.
Nie rozumiem taty, on sie bardzo zmienił. To bolało, mój tata wolał pieprzyć się gdzieś z tą dziwką niż przyjść na pogrzeb mamy. Usiadłam na parapiecie patrząc w szare niebo. Wzięłam do ręki zdjęcie mamy i opuszkiem palca przejechałam po nim.
- Mamo chce cię mieć przy sobie . Dlaczego mnie zostawiłaś? . - powiedziałam myśląc , że mama to słyszy i wróci do mnie. Jednak to była moja bujna wyobraźnia. Zeszłam na dół aby pogadać z tatą. Był sam.
- Tato? Dlaczego cie nie było? nie obchodzi cię już mama? . - zapytałam.
- Obchodzi. Byłem zajęty. - odpowiedział wstając z kanapy.
- Czym? Pieprzeniem się z tą dziwką? . - powiedziałam. Ulżyło mi gdy to powiedziałam.
- Rose. Nie pozwalaj sobie. To nie jest twoja sprawa.
- Gdyby nie to , że znalazłeś sobie inną mama by żyła. - wykrzyczałam mu w twarz.
Tata podszedł do mnie i powiedział :
- To twoja wina , że matka nie żyje.
Po tych słowach rozpłakałam się jak dziecko. Przyznał , że to moja wina. Nie umiałam mu na to odpowiedzieć byłam za bardzo słaba. A kiedyś będę taka odważna , że na ulicy będę pytać dresów czy chcą wpierdol. Jednak nie dzisiaj.
Poszłam do pokoju mamy i wyciągnęłam z barku wódke. Mogę się upić, nikogo i tak to nie będzie obchodzi. Usiadłam skulona w kącie pokoju.
___________________________________________________
Dobra jest rozdział. Z góry przepraszam za błędy. Dziękuję osobą za skomentowanie poprzedniej notki. ^^ Rozdział troche krótki, ale postaram sie 12 zrobić długi. Kocham was ; *
papatki :3
Rozdział 10.
' Dużo łatwiej jest powiedzieć ' wszystko w porządku ' ,niż tłumaczyć, dlaczego najchętniej rozwaliłabyś łeb o ściane '
Budząc się rano zobaczyłam , że za oknem padał biały puszek. Uwielbiam tę pore roku. Podeszłam do okna, otworzyłam je wyciągając rękę w strone spadającego śniegu na moją dłoń. Poszłam się przebrać i włożyłam to. Do tego założyłam ciepłe , wełniane skarpety które zrobiła mi mama. Zeszłam na dół , po schodach. Zrobiłam sobie śniadanie i włączyłam telewizor w którym właśnie leciała moja ulubiona piosenka ( włącz ). Zaczęłam nucić tą piosenke. Do drzwi ktoś zaczął pukać. Wstałam z sofy i otwarłam drzwi . Stał w nich wysoki chłopak w kurtce. Obrócił się do mnie , był to Harry. Było mu zimno , bo się trząsł.
- Hej Rose. - usmiechnął się do mnie. - Moge wejść? . zapytał.
- Cześć. No nie wiem , nie wiem. - zaśmiałam się. - Jasne wchodź. - powiedziałam mu , poczym zamknęłam drzwi gdy wszedł. Styles rozebrał buty i kurtke a potem usiadł na kanapie.
- Słuchasz tej piosenki? . - zapytał patrząc na mnie.
- Tak. Lubię ją. - odpowiedziałam z lekkim uśmiechem.
- Ja też. Chodź. - Hazza złapał mnie za rękę i zaczął tańczyć ze mną.
- Ja nie umiem tańczyć. - powiedziałam.
- Napewno umiesz. - powiedział uśmiechając się.
Tańczyliśmy do tej piosenki. To Styles , właśnie on wywołał pierwszy uśmiech na mojej twarzy odkąd zmarła mama. Po skończeniu tańca , poszłam do kuchni zrobić nam gorącą czekolade, nagle do domu weszło 4 zmarzniętych chłopców.
- Siema. - powiedział Lou. - Cześć , siema, hejoo. - powiedział Zayn , Li i Nialler.
- A wy tu czego? . - zapytał loczek ze zdziwioną miną.
- A co? Przeszkadzamy gołąbeczkom. - zaśmiał się Malik.
- Cześć chłopaki. - powiedziałam wychodząc z kuchni.
- Rose ! . - krzyknęli chłopcy naraz i przytulili mnie.
- Aż tak ucieszeni na mój widok? .
- Nie. Zimno nam , a ty jesteś ciepła. - powiedział Nialler wtulając się we mnie.
- Horan , ty idioto. - powiedział Li .
Usiadłam na kanapie obok loczka. Piliśmy gorącą czekolade, a chłopaki stali i patrzeli na nas.
- Tak macie też czekolade. W kuchni stoi.
Chłopcy od razu pobiegli do kuchni. Wzięli kubek i usiedli obok nas. Siedzieliśmy i oglądaliśmy jakiś film. Poszłam z tamtąd , czułam się jak w zoo. Otwarłam drzwi z mojego pokoju i usiadłam na parapecie. Wpatrywałam się w spadajace płatki śniegu i w zdjęcie mojej mamy. Delikatnie palcem przejechałam po zdjęciu i powiedziałam " Nigdy o tobie nie zapomne mamo ". Do pokoju wszedł Lou. Czego on tu chciał? ne wiem.
- Rose? . - powiedział moje imię podchodząc bliżej do mnie.
- Tak mam na imię. - powiedziałam.
- Wiem. ej jest taka sprawa. Bo wiesz .... yy, Chce mi się marchewki. - powiedział rumieniąc się.
Marchewki? Ciekawe czy mam.
- Serio? . - zaśmiałam się . - Idź na dół zaraz tam zejde.
- Dobrze. - usmiechnął się uroczo.
Patrzałam nadal w zdjecie.
- O i jeszcze Niall chce jeść ! . - powiedział .
Zaśmiałam się . Pocałowałam zdjęcie mamy i zeszłam na dół. Poszłam do kuchni , wyciągłam z szafki marchewke Louisowi. Wyrwał mi ją z ręki i od razu zaczął jeść.
- Niall ! . - zawołałam.
- Co? . - powiedział.
- W lodówce jest bigos.
Nialler poleciał do kuchni jak z torpedy. Ja usiadłam obok chłopaków i grałam z nimi w grę. Zaczęła myśleć o tacie , gdzie on jest? czy wie o śmieci mamy? To pytanie krążyło mi po głowie całą noc.
______________________________________________________
I jest 10 ;* Bardzo podoba mi się ten rozdział. < 3 Coraz bliżej święta coraz bliżej święta. ;D Więc kochani życzę Wam Wesołych Świąt , zajenistych prezentów no i Udanego Sylwestra ;*
Kocham was ;*
Rozdział 9.
' przestań pierdolić teorie , że mam ciągle dawać rade '
*** Rose ***
Czuje się winna , za to co się stało. Nie dawałam już rady, miałam ochote ucieknąć od rzeczywistośći.
Dobre chwile dzisiejszego dnia są smutnymi wspomnieniami jutra.
The good times of today are the sad thoughts of tomorrow.
Odkleiłam sie z ramion blondyna, usiadłam na ziemi i schowałam twarz w rękach. Łzy spływały mi , po moich jasno różowych policzkach. Niall stał na przeciw mnie i wpatrywał się. Wyciągnęłam z szufladki papierosa , podpaliłam go i włożyłam do ust. Horan , od razu zabrał mi go.
- Oddaj to , nie będziesz mi sie truła tym. - powiedział mi.
- Zostaw mi to. Mam ochote sie truć. - odpowiedziałam mu.
Niall zabrał mi papierosa i wrzucił go do śmieci , a ja dmuchnęłam mu w twarz dymem i poszłam do pokoju.
- Nienawidze siebie. - powiedziałam .
- Ros , przestań tak mówić. - odpowiedział mi , patrząc w moją strone.
- Tylko , to jest moja wina. - znowu się popłakałam. - Zadzwoniłam do mamy i zaraz potem nie usłyszałam już jej głosu. - dławiłam się łzami.
- To nie znaczy , że to przez ciebie. - usiadł obok mnie .
- Żałuje , że chciałam jej to powiedzieć. Przestań pierdolić teorie , że mam ciągle dawać rade.
- Rose , i tak twoja mama by się dowiedziała o tym.- odgranął moje włosy i popatrzył w oczy. - Chodź , ze mną idziemy do mnie.
Horan , złapał mnie za rękę i poszliśmy w strone jego domu. Weszliśmy do środka i od razu usłyszeliśmy bitwe o naleśnika.
- Ej , ja nie jadłem wogule więc ja go zjem ! . - Niall podbiegł do Liama i zabrał mu naleśnika. Podszedł do mnie chłopak w bluzce w paski , z marchewką w ręce.
- Cześć. To ty jesteś Rose , tak? . - zapytał mnie , zajadając się marchewką.
- Hej. Tak to ja. A ty Lou . - powiedziałam , patrząc w jego oczy.
Tomlinson usiadł na kanapie i pokazał palcem , żebym też usiadał. Poszłam. Siedzieliśmy i wpatrywaliśmy się w telewizor.
- Dasz troche? . - zapytałam robiąc słodkie oczka.
Louis , najpierw spojrzał na marchwke potem na mnie i znowu na marchewke i na mnie.
- No dobra. Masz. - podał mi kawałek pomarańczowego warzywa. Do pokoju , przyszedł Zayn i chłopak z burzą loków na głowie.
- Jak tam koniec wojny o naleśnika? . - zapytałam , uśmiechając się.
- Tak , koniec. - powiedział Harry i usiadł obok mnie. - Ładnie wyglądasz . - powiedział , uśmiechając się do mnie.
- Serio? Dzięki za komplement Styles. - wyglądałam jak potwór , makijaż mi sie rozmazał.
Posiedziałam z chłopakami, było już późno.
- To czas na mnie. - powiedziała , wstając z kanapy.
- Paa Ślicznotko. - powiedział do mnie Harry .
Usmiechnęłam się i wyszłam. Otworzyłam delikatnie drzwi , zrobiłam sobie gorącą czekolade i usiadłam na parapecie w moim pokoju. Patrzyłam w niebo i na gwiazdy, popijając czekolade. Położyłam się na łóżku i przykryłam kocem.
- Kocham cię Mamo ! . - powiedziałam cicho , po czym poszłam spać.
____________________________________________________________
Tadadada ! ; 3 No to mamy 9 , dziwie sie że jeszcze wytrzymałam ; o Ten rozdział mi sie podoba . Mam nadzieje , że wam też. O i proszę wszystkich czytających o dodanie koma , że czytają. Będę wdzęczna.
Kocham Was !! ; **
Rozdział 8
(włącz)
'Przez następne miesiące wydawało mi się, że żyję za karę. Nienawidziłam poranków. Przypominały mi, że noc ma swój koniec i trzeba znowu radzić sobie z myślami'
*** Rose ***
Nie rozumiem tego życia. Świat mi sie walił , kawałek po kawałku. Wiem , że śmierć mamy to moja wina. Nie chce , żeby ktoś o tym wiedział. W tym momencie był ze mną Zayn.
- Malik . Idź z tąd. - powiedziałam, odklejając sie od jego klatki piersiowej.
- Ale? Nie zostawie cie tutaj . - powiedział.
- Idź , proszę ci. -
Zayn wyszedł. Widziałam po jego oczach , że chciał zostać i być tu ze mną. Ja musze sobie to wszystko wytłumaczyć. Usiadłam w kącie , schowałam twarz w rękach i płakałam. Czas przemija, odchodzi w zapomnienie każda upragiona chwila.
*** Zayn ***
Nie wiem , dlaczego ona kazała mi wyjść. Chciałem z nią tam zostać. Znam ją pare godzin, a już wiem jaka jest. Ona jest twarda , ale gdzieś tam wśrodku kryje sie mała dziewczyna którą boli , co mówią inni. Boi pokazać się jaka jest naprawde. Nie rozumiem dlaczego powiedziała , że to jej wina. Byłem już prawie przy domu moim i chłopaków. Nie wiem czy powiedzieć im , co sie stało.Otworzyłem lekko drzwi od domu .
- Hej chłopaki. - powiedziałem .
- Siema. - odpowiedział Liam, siedząc na kanapie.
- Gdzie masz Rose? . - zapytał mnie loczek , uśmiechający sie.
I co ja mam teraz powiedzieć?
- Y , nie chciała przyjść. - powiedziałem. - A gdzie Nialler?. - zapytałem.
- Jest w pokoju .
Poszłem do niego , powiem mu to. Przecież Rose i Niall to przyjaciele. Zapukałem lekko w jego drzwi.
- Siema Nialler.
- No cześć. - odpowiedział mi , odkładając gitare.
- Musze ci coś powiedzieć. Słuchaj bo , mama Rose nie żyje.
Blondyn , zaniemówił .
- Zayn , ja ide. Nie mów nich chłopakom.
*** Rose ***
Nienawidze tego życia. Przecież to moja wina , że mama nie żyje. Moja i tyle. Po co ja dzwoniłam do niej. Trace najważniejsze osoby w moim życiu. Usłyszałam pukanie do drzwi , nie będe otwierała.
- Rose, otwórz. Wiem co sie stało. Proszę otwórz. - krzyczał i pukał w drzwi .
Otworzyłam mu drzwi i stanęłam w nich nie ruszając sie.
- Jestem przy tobie. - powiedział , przytulając się do mnie.
- Niall , to moja wina, ona nie żyje przeze mnie. - powiedziałam. Moje łezki spadały na jego niebieskawą koszulke.
- Nie mów tak , to nie jest twoja wina. - powiedział do mnie Horan.
Życie mi sie waliło. Boje sie jutra.Przytuliłam sie do niego , mocno. Nie chce go puszczać. Niall zostań przy mnie !.
_____________________________________________________________
Cześć Miśki ;** ! . Więc , dawno nie dodałm rozdziału, przepraszam. Byłam troszku zajęta , sprawdziany i takie tam xd Mam poduszke z Stylesem. O tak !
Dziękuuję za komentarze. Paa ; x