niedziela, 30 grudnia 2012

Rozdział 11
 ' a kiedyś będę taka odważna, że na ulicy będę pytać dresów czy chcą wpierdol '

Obudziłam się rano z myślą , że śmierć mamy to tylko sen. Jednak ona naprawde zmarła. Godzinami wyobrażałam sobie ją wychodzącą z samochodu.
Przygotowałam sobie ciuchy, zrobiłam lekki makijaż a włosy spięłam w wysoki kuc. Zjadłam małe śniadanie i wyszłam z domu. Dziś jest pogrzeb mamy,  jest szaro i deszcz pada. Schowałam się pod parasolem. Po pogrzebie poszłam do domu, zauważyłam na podjeździe samochód mojego taty. Weszłam do środka, rozebrałam buty i zobaczyłam w domu tą dziwke. Coś we mnie pękło.
  - Aha. To lepiej siedzieć w domu niż przyjść na pogrzeb własnej żony. - powiedziałam, nie ukrywając złośći.
  - Nie przyszłem, bo dopiero teraz wróciliśmy z lotniska. - odpowiedział mi tata.
  - To trzeba było, przyjechać na czas i przyjść na pogrzeb. - po moim jasno różowym policzku spadła mi krystaliczna łza.
Podeszłam do dziewczyny siedzącej na kanapie obok taty.
 - Nie wiem jak na ciebie mówią, jakie masz ksywki, ale moja ksywka dla ciebie to dziwka. -  wybuchłam płaczem i pobiegłam do pokoju.
Nie rozumiem taty, on sie bardzo zmienił. To bolało, mój tata wolał pieprzyć się gdzieś z tą dziwką  niż przyjść na pogrzeb mamy. Usiadłam na parapiecie patrząc w szare niebo. Wzięłam do  ręki zdjęcie mamy i opuszkiem palca przejechałam po nim. 
 - Mamo chce cię mieć przy sobie . Dlaczego mnie zostawiłaś? . - powiedziałam myśląc , że mama to słyszy i wróci do mnie. Jednak to była moja bujna wyobraźnia. Zeszłam na dół aby pogadać z tatą. Był sam.
 - Tato? Dlaczego cie nie było? nie obchodzi cię już mama? . - zapytałam.
 - Obchodzi. Byłem zajęty. - odpowiedział wstając z kanapy.
 - Czym? Pieprzeniem się z tą dziwką? . - powiedziałam. Ulżyło mi gdy to powiedziałam.
 - Rose. Nie pozwalaj sobie. To nie jest twoja sprawa.
 - Gdyby nie to , że znalazłeś sobie inną mama by żyła. - wykrzyczałam mu w twarz.
Tata podszedł do mnie i powiedział :
 - To twoja wina , że matka nie żyje.
Po tych słowach rozpłakałam się jak dziecko. Przyznał , że to moja wina. Nie umiałam mu na to odpowiedzieć byłam za bardzo słaba. A kiedyś będę taka odważna , że na ulicy będę pytać dresów czy chcą wpierdol. Jednak nie dzisiaj.
Poszłam do pokoju mamy i wyciągnęłam z barku wódke. Mogę się upić, nikogo i tak to nie będzie obchodzi. Usiadłam skulona w kącie pokoju.
___________________________________________________
Dobra jest rozdział. Z góry przepraszam za błędy. Dziękuję osobą za skomentowanie poprzedniej notki. ^^  Rozdział troche krótki, ale postaram sie 12 zrobić długi. Kocham was ; *
                                           papatki :3

piątek, 21 grudnia 2012

Rozdział 10.

' Dużo łatwiej jest powiedzieć ' wszystko w porządku ' ,niż tłumaczyć, dlaczego najchętniej rozwaliłabyś łeb o ściane '

Budząc się rano zobaczyłam , że za oknem padał biały puszek. Uwielbiam tę pore roku. Podeszłam do okna, otworzyłam je wyciągając rękę w strone spadającego śniegu na moją dłoń. Poszłam się przebrać i włożyłam  to. Do tego założyłam ciepłe , wełniane skarpety które zrobiła mi mama. Zeszłam na dół , po schodach. Zrobiłam sobie śniadanie i włączyłam telewizor w którym właśnie leciała moja ulubiona piosenka ( włącz ). Zaczęłam nucić tą piosenke. Do drzwi ktoś zaczął pukać. Wstałam z sofy i otwarłam drzwi . Stał w nich wysoki chłopak w kurtce. Obrócił się do mnie , był to Harry. Było mu zimno , bo się trząsł.
 - Hej Rose. - usmiechnął się do mnie. - Moge wejść? . zapytał.
 - Cześć. No nie wiem , nie wiem. - zaśmiałam się. - Jasne wchodź. - powiedziałam mu , poczym zamknęłam drzwi gdy wszedł. Styles rozebrał buty i kurtke a potem usiadł na kanapie.
 - Słuchasz tej piosenki? . - zapytał patrząc na mnie.
 - Tak. Lubię ją. - odpowiedziałam z lekkim uśmiechem.
 - Ja też. Chodź. - Hazza złapał mnie za rękę i zaczął tańczyć ze mną.
 - Ja nie umiem tańczyć. - powiedziałam.
 - Napewno umiesz. - powiedział uśmiechając się.
Tańczyliśmy do tej piosenki. To Styles , właśnie on wywołał pierwszy uśmiech na mojej twarzy odkąd zmarła mama. Po skończeniu tańca , poszłam do kuchni zrobić nam gorącą czekolade, nagle  do domu weszło 4 zmarzniętych chłopców.
 - Siema. - powiedział Lou. - Cześć , siema, hejoo. - powiedział Zayn , Li i Nialler.
 - A wy tu czego? . - zapytał loczek  ze zdziwioną miną.
 - A co? Przeszkadzamy gołąbeczkom. - zaśmiał się Malik.
 - Cześć chłopaki. - powiedziałam wychodząc z kuchni.
 - Rose ! . - krzyknęli chłopcy naraz i przytulili mnie.
 - Aż tak ucieszeni na mój widok? .
 - Nie. Zimno nam , a ty jesteś ciepła. - powiedział Nialler wtulając się we mnie.
 - Horan , ty idioto. - powiedział Li .
Usiadłam na kanapie obok loczka. Piliśmy gorącą czekolade, a chłopaki stali i patrzeli na nas.
 - Tak macie też czekolade. W kuchni stoi.
Chłopcy od razu pobiegli do kuchni. Wzięli kubek i usiedli obok nas. Siedzieliśmy i oglądaliśmy jakiś film. Poszłam z tamtąd , czułam się jak w zoo. Otwarłam drzwi z mojego pokoju i usiadłam na parapecie. Wpatrywałam się w spadajace płatki śniegu i w zdjęcie mojej mamy. Delikatnie palcem przejechałam po zdjęciu i powiedziałam " Nigdy o tobie nie zapomne mamo ". Do pokoju wszedł Lou. Czego on tu chciał? ne wiem.
 - Rose? . - powiedział moje imię podchodząc bliżej do mnie.
 - Tak mam na imię. - powiedziałam.
 - Wiem. ej jest taka sprawa. Bo wiesz .... yy, Chce mi się marchewki. - powiedział rumieniąc się.
Marchewki? Ciekawe czy mam.
 - Serio? . - zaśmiałam się . - Idź na dół zaraz tam zejde.
 - Dobrze. - usmiechnął się uroczo.
Patrzałam nadal w zdjecie.
 - O i jeszcze Niall chce jeść ! . - powiedział .
Zaśmiałam się . Pocałowałam zdjęcie mamy i zeszłam na dół. Poszłam do kuchni , wyciągłam z szafki marchewke Louisowi. Wyrwał mi ją z ręki i od razu zaczął jeść.
 - Niall ! . - zawołałam.
 - Co? . - powiedział.
 - W lodówce jest bigos.
Nialler poleciał do kuchni jak z torpedy. Ja usiadłam obok chłopaków i grałam z nimi w grę. Zaczęła myśleć o tacie , gdzie on jest? czy wie o śmieci mamy? To pytanie krążyło mi po głowie całą noc.
 ______________________________________________________
I jest 10 ;* Bardzo podoba mi się ten rozdział. < 3 Coraz bliżej święta  coraz bliżej święta. ;D Więc kochani życzę Wam Wesołych Świąt , zajenistych prezentów  no i Udanego Sylwestra ;*
Kocham was ;*

wtorek, 18 grudnia 2012

Rozdział 9.

' przestań pierdolić teorie , że mam ciągle dawać rade '

*** Rose ***
Czuje się winna , za to co  się stało. Nie dawałam już rady, miałam ochote ucieknąć od rzeczywistośći.

Dob­re chwi­le dzi­siej­sze­go dnia są smut­ny­mi wspom­nieniami jutra.
The good ti­mes of to­day are the sad thou­ghts of to­mor­row.


Odkleiłam sie z ramion blondyna, usiadłam na ziemi i schowałam twarz w rękach. Łzy spływały  mi , po moich jasno różowych policzkach. Niall stał na przeciw mnie i wpatrywał się. Wyciągnęłam z szufladki papierosa , podpaliłam go i włożyłam do ust. Horan , od razu zabrał mi go.
 - Oddaj to , nie będziesz mi sie truła tym. - powiedział mi.
 - Zostaw mi to. Mam ochote sie truć. - odpowiedziałam mu.
Niall zabrał mi papierosa i wrzucił go do śmieci , a ja dmuchnęłam mu w twarz dymem i poszłam do pokoju.
 - Nienawidze siebie. - powiedziałam .
 - Ros , przestań tak mówić. - odpowiedział mi , patrząc w moją strone.
 - Tylko , to jest moja wina. - znowu się popłakałam. - Zadzwoniłam do mamy i zaraz potem nie usłyszałam już jej głosu. -  dławiłam się łzami.
 - To nie znaczy , że to przez ciebie. - usiadł obok mnie .
 - Żałuje , że chciałam jej to powiedzieć. Przestań pierdolić teorie , że mam ciągle dawać rade.
 - Rose , i tak twoja mama by się dowiedziała o tym.- odgranął moje włosy i popatrzył w oczy. - Chodź , ze mną idziemy do mnie.
Horan , złapał mnie za rękę i poszliśmy w strone jego domu. Weszliśmy do środka i od razu usłyszeliśmy bitwe o naleśnika.
 - Ej , ja nie jadłem wogule więc ja go zjem !  . - Niall podbiegł do Liama i zabrał mu naleśnika. Podszedł do mnie chłopak w bluzce w paski , z marchewką w ręce.
 - Cześć. To ty jesteś Rose , tak? . - zapytał mnie , zajadając się marchewką.
 - Hej. Tak to ja. A ty Lou . - powiedziałam , patrząc w jego oczy.
Tomlinson usiadł na kanapie i pokazał palcem , żebym też usiadał. Poszłam. Siedzieliśmy i wpatrywaliśmy się w telewizor.
 - Dasz troche? . - zapytałam robiąc słodkie oczka.
 Louis , najpierw spojrzał na marchwke potem na mnie i znowu na marchewke i na mnie.
 - No dobra. Masz. - podał mi kawałek pomarańczowego warzywa. Do pokoju , przyszedł Zayn i  chłopak z burzą loków na głowie.
 - Jak tam koniec wojny o naleśnika? . - zapytałam , uśmiechając się.
 - Tak , koniec. - powiedział Harry i usiadł obok mnie. - Ładnie wyglądasz . - powiedział , uśmiechając się do mnie.
 - Serio? Dzięki za komplement Styles. - wyglądałam jak potwór , makijaż mi sie rozmazał.
Posiedziałam z chłopakami, było już późno.
 - To czas na mnie. - powiedziała , wstając z kanapy.
 - Paa Ślicznotko. - powiedział do mnie Harry .
 Usmiechnęłam się i wyszłam. Otworzyłam delikatnie drzwi , zrobiłam sobie gorącą czekolade i usiadłam na parapecie w moim pokoju. Patrzyłam w niebo i na gwiazdy, popijając czekolade. Położyłam się na łóżku i przykryłam kocem.
 - Kocham cię Mamo ! . - powiedziałam cicho , po czym poszłam spać.
 ____________________________________________________________
Tadadada ! ; 3 No to mamy 9 , dziwie sie  że jeszcze wytrzymałam ; o Ten rozdział mi sie podoba . Mam nadzieje , że wam też. O i proszę wszystkich czytających o dodanie koma , że czytają. Będę wdzęczna.
                                   Kocham Was !! ; **

sobota, 8 grudnia 2012

Rozdział 8
(włącz)

'Przez następne miesiące  wydawało mi się, że żyję  za karę. Nienawidziłam poranków. Przypominały mi, że noc ma swój koniec i trzeba znowu radzić sobie z myślami'

 *** Rose ***
Nie rozumiem tego życia. Świat mi sie walił , kawałek po kawałku. Wiem , że śmierć mamy to moja wina. Nie chce , żeby ktoś o tym wiedział. W tym momencie był ze mną Zayn.
 - Malik . Idź z tąd. - powiedziałam, odklejając sie od jego klatki piersiowej.
 - Ale? Nie zostawie cie tutaj . - powiedział.
 - Idź , proszę ci. -
Zayn wyszedł. Widziałam po jego oczach , że chciał zostać i być tu ze mną. Ja musze sobie to wszystko wytłumaczyć. Usiadłam w kącie , schowałam twarz w rękach i płakałam. Czas przemija, odchodzi w zapomnienie każda upragiona chwila.               
  *** Zayn ***
Nie wiem , dlaczego ona kazała mi wyjść. Chciałem z nią tam zostać. Znam ją pare godzin, a już wiem jaka jest. Ona jest twarda , ale  gdzieś tam wśrodku kryje sie mała dziewczyna którą boli , co mówią inni. Boi pokazać się jaka jest naprawde. Nie rozumiem dlaczego powiedziała , że to jej wina. Byłem już prawie przy domu moim i chłopaków. Nie wiem czy powiedzieć im , co sie stało.Otworzyłem lekko drzwi od domu .
 - Hej chłopaki. - powiedziałem .
 - Siema. - odpowiedział Liam, siedząc na kanapie.
 - Gdzie masz Rose? . - zapytał mnie loczek , uśmiechający sie.
I co ja mam teraz powiedzieć?
 - Y , nie chciała przyjść. - powiedziałem. - A gdzie Nialler?. - zapytałem.
 - Jest w pokoju . 
Poszłem do niego , powiem mu to. Przecież Rose i Niall to przyjaciele. Zapukałem lekko w jego drzwi.
 - Siema Nialler.
 - No cześć. - odpowiedział mi , odkładając gitare.
 - Musze ci coś powiedzieć. Słuchaj bo , mama Rose nie żyje.
Blondyn , zaniemówił .
 - Zayn , ja ide. Nie mów nich chłopakom.

*** Rose ***
Nienawidze tego życia. Przecież to moja wina , że mama nie  żyje. Moja i tyle. Po co ja dzwoniłam do niej. Trace najważniejsze osoby w moim życiu. Usłyszałam pukanie do drzwi , nie będe otwierała.
 - Rose, otwórz. Wiem co sie stało. Proszę otwórz. - krzyczał i pukał w drzwi .
Otworzyłam mu drzwi i stanęłam w nich nie ruszając sie.
 - Jestem przy tobie. - powiedział , przytulając się do mnie.
 - Niall , to moja wina, ona nie żyje przeze mnie. - powiedziałam. Moje łezki spadały na jego niebieskawą koszulke.
 - Nie mów tak , to nie jest twoja wina. - powiedział do mnie Horan.
Życie mi sie waliło. Boje sie jutra.Przytuliłam sie do niego , mocno. Nie chce go puszczać. Niall zostań przy mnie !.
_____________________________________________________________
Cześć Miśki ;** ! . Więc , dawno nie dodałm rozdziału, przepraszam. Byłam troszku zajęta , sprawdziany  i takie tam xd Mam poduszke z Stylesem. O tak !
Dziękuuję za komentarze. Paa ; x