sobota, 8 grudnia 2012

Rozdział 8
(włącz)

'Przez następne miesiące  wydawało mi się, że żyję  za karę. Nienawidziłam poranków. Przypominały mi, że noc ma swój koniec i trzeba znowu radzić sobie z myślami'

 *** Rose ***
Nie rozumiem tego życia. Świat mi sie walił , kawałek po kawałku. Wiem , że śmierć mamy to moja wina. Nie chce , żeby ktoś o tym wiedział. W tym momencie był ze mną Zayn.
 - Malik . Idź z tąd. - powiedziałam, odklejając sie od jego klatki piersiowej.
 - Ale? Nie zostawie cie tutaj . - powiedział.
 - Idź , proszę ci. -
Zayn wyszedł. Widziałam po jego oczach , że chciał zostać i być tu ze mną. Ja musze sobie to wszystko wytłumaczyć. Usiadłam w kącie , schowałam twarz w rękach i płakałam. Czas przemija, odchodzi w zapomnienie każda upragiona chwila.               
  *** Zayn ***
Nie wiem , dlaczego ona kazała mi wyjść. Chciałem z nią tam zostać. Znam ją pare godzin, a już wiem jaka jest. Ona jest twarda , ale  gdzieś tam wśrodku kryje sie mała dziewczyna którą boli , co mówią inni. Boi pokazać się jaka jest naprawde. Nie rozumiem dlaczego powiedziała , że to jej wina. Byłem już prawie przy domu moim i chłopaków. Nie wiem czy powiedzieć im , co sie stało.Otworzyłem lekko drzwi od domu .
 - Hej chłopaki. - powiedziałem .
 - Siema. - odpowiedział Liam, siedząc na kanapie.
 - Gdzie masz Rose? . - zapytał mnie loczek , uśmiechający sie.
I co ja mam teraz powiedzieć?
 - Y , nie chciała przyjść. - powiedziałem. - A gdzie Nialler?. - zapytałem.
 - Jest w pokoju . 
Poszłem do niego , powiem mu to. Przecież Rose i Niall to przyjaciele. Zapukałem lekko w jego drzwi.
 - Siema Nialler.
 - No cześć. - odpowiedział mi , odkładając gitare.
 - Musze ci coś powiedzieć. Słuchaj bo , mama Rose nie żyje.
Blondyn , zaniemówił .
 - Zayn , ja ide. Nie mów nich chłopakom.

*** Rose ***
Nienawidze tego życia. Przecież to moja wina , że mama nie  żyje. Moja i tyle. Po co ja dzwoniłam do niej. Trace najważniejsze osoby w moim życiu. Usłyszałam pukanie do drzwi , nie będe otwierała.
 - Rose, otwórz. Wiem co sie stało. Proszę otwórz. - krzyczał i pukał w drzwi .
Otworzyłam mu drzwi i stanęłam w nich nie ruszając sie.
 - Jestem przy tobie. - powiedział , przytulając się do mnie.
 - Niall , to moja wina, ona nie żyje przeze mnie. - powiedziałam. Moje łezki spadały na jego niebieskawą koszulke.
 - Nie mów tak , to nie jest twoja wina. - powiedział do mnie Horan.
Życie mi sie waliło. Boje sie jutra.Przytuliłam sie do niego , mocno. Nie chce go puszczać. Niall zostań przy mnie !.
_____________________________________________________________
Cześć Miśki ;** ! . Więc , dawno nie dodałm rozdziału, przepraszam. Byłam troszku zajęta , sprawdziany  i takie tam xd Mam poduszke z Stylesem. O tak !
Dziękuuję za komentarze. Paa ; x

2 komentarze: