Rozdział 13
' Był bezsilny, nie był w stanie jej powiedzieć że znaczy dla niego więcej niż cokolwiek na tym świecie... '
Po 20 minutach, Styles wszedł do domu. Rozebrał buty i ściągnął kurtke. Powiedział wszystkim "Cześć" i pobiegł do góry. Czy on jest na mnie zły?
- Ej, wiesz co mu jest?. - zapytał mnie Lou spoglądający w moje oczy.
- Nie, nie wiem. - powiedziała, udając.
Wstałam z sofy i poszłam do góry. Musiałam z nim pogadać, nie chce żeby przeze mnie był smutny. Zapukałam w jasno-kremowe drzwi które prowadziły do pokoju Hazzy.
- Harry? . - uchyliłam lekko drzwi i weszłam do jego pokoju.
Leżał na łóżku i patrzył w sufit. Usiadłam na rogu łóżka.
- Przepraszam, że uciekłam. - powiedziałam, bawiąc się z zakłopotania sznurkiem od bluzy.
- Spoko. - powiedział cicho.
- Słuchaj, nie wiem czemu mnie pocałowałeś, uciekłam bo mnie to zdziwiło. Rozumiesz? . - powiedziałam, obracając głowe w jego strone.
- Czemu cię pocałowałem? Trudno się domyślić?. - powiedział.
Wstał z łóżka i spojrzał w okno.
- Tak trudno mi, wiesz? Nie możesz powiedzieć o swoich uczuciach?
Był bezsilny, nie był w stanie jej powiedzieć że znaczy dla niego więcej niż cokolwiek na tym świecie.
- Pamiętaj, że 60 sekund smutku zabiera ci munutę szczęścia. - powiedział.
Uśmiechnęłam się lekko i spuściłam głowe w dół.
- Rose? Moge zostać sam? . - zapytał mnie.
- Jasne, okej. - powiedziałam, puściłam mu lekki uśmiech i wyszłam z jego pokoju.
Nie rozumiem tego. Czy on mnie kocha? Męczyłam się tymi pytaniam. On boi się powiedzieć co czuje.
- Chłopaki, ja już pójde. Do jutra, cześć.
Powiedziałam i przytuliłam każdego z nich i wyszłam. Szłam chodnikiem, śnieg spadał mi na włosy. Nie raz tak miałam,że zawiodłam się na ludziach którym ufałam. Weszłam do domu i zrobiłam sobie herbate, poszłam do góry i usiadłam w miejscu w którym zawsze siadam. Spojrzałam w błękitne niebo. Nie lubię tego wieczoru, skulam się pod kołdrą na łóżku, chowając głowe w poduszke i usiłuje opanować myśli, które rozpierdalają mi głowe. Usłyszałam dzwonek mojego telefonu, zobaczyłam na wyświetlaczu "Louis" . Odebrałam.
- Cześć. - powiedział śmiejąc się.
- Hej, co jest? . - zapytałam
- Nic. ej moge do ciebie przyjść? . - zapytał proszącym głosem.
- A po co?
- Bo wiesz, Perrie przyjeżdza dziewczyna Zayna, nie lubie jej. - powiedział i lekko się zaśmiał.
- Przyjeżdza? Fajnie, wreszcie ją poznam. Okej, przychodź.
- Spoko, zaraz będę.
Rozłączyłam się i położyłam na łóżku.
- Czas już przestać o tym myśleć. - powiedziałam .
Zeszłam na dół i czekałam na Louisa.
____________________________________________________
Rozdział jest proszę ;D Podoba mi się nie wiem jak wam ;d
proszę o komentarze ; *
Rozdział 12
' Kilometry problemów, sto powodów by odejść, znalazłam jeden, dla którego chce żyć '
(włącz)
Obudziłam się rano z bolącą głową. Przebrałam się i zrobiłam lekki makijaż. Zeszłam na dół i zjadłam małe śniadanie. Musze wyjść na świeże powietrze. Założyłam moje miętowe trampki i kurtke. Poszłam w strone mojego ulubionego miejsca w którym znikały wszystkie moje myśli. Stanełam nad jeziorkiem które błyszczało i zaczęłam śpiewać sobie
piosenke.
(włącz)
would it make you feel better/ czy czujesz się lepiej
to watch me while i bleed?/ widząc mnie krwawiącą?
all my windows, still are broken/ wszystkie moje okna są zbite
but i'm standing on my feet/ jednak ja wciąż stoje na nogach.
Nuciłam sobie piosenke gdy nagle ktoś mnie dotknął.
- Ładnie śpiewasz. - powiedział do mnie męski głos.
Obróciłam się w strone tej osoby i zobaczyłam Harrego.
- eee. Hej. - powiedziałam po czym zrobiłam się czerwona.
- Co ty tutaj robisz? . - zapytał mnie patrząc na mnie swoimi oczami.
- Zastanawiam się po co żyje na tym świecie. - powiedziałam odwracając wzrok. - A ty co tu robisz? Coś nie tak? .
- Nie nic, tak przyszłem. Choodź zabiore cię gdzieś.
Styles złapał mnie za rękę i pociągnął . Nie wiem dokąd szliśmy. Harry zakrył mi oczy.
- Okej, możesz już zobaczyć. - powiedział odkrywając mi moje oczy.
Zaniemówiłam. Tam było naprawde pięknie. Te drzewa opsypane białym puszkiem.
- Jejku jak tu pięknie. - uśmiechnęłam się uroczo .
- No nie? . A teraz chodź na lód. - powiedział łapiąc mnie za rękę.
- Ej nie. - zaśmiałam się.
Weszliśmy delikatnie na lód i zaczeliśmy sie ślizgać. Ślizgałam się i straciłam równowage po czym wpadłam na Hazze i przewróciliśmy się. Utonęłam w jego oczach.
- Sorki. - powiedziałam schodząc z niego.
- Okej. - powiedział.
*** Harry ***
Tak bardzo chciałem ją pocałować. Jednak bałem się bałem się jej reakcji. Chce powiedzieć jej co czuje, nie trzymać tego dłużej w sobie , ale co jeśli ona nic do mnie czuje? Tego się obawiam. Rose rzuciła we mnie śnieżką.
- Ej no. - powiedziałem i zaśmiałem się.
Wziąłem śnieżkę i rzuciłem w nią. Podszedłem do niej i złapałem ją za rękę. Położyłem swoją rękę na jej jasno różowym policzku i pocałowałem ją czule. Chciałem aby ta chwila nigdy się nie kończyła. Poprostu za bardzo ją kocham.
*** Rose ***
Zdziwiło mnie to, że Hazz mnie pocałował. Gdy Harry mnie całował poczułam takie ciepło w sercu, nie wiem co to było. Kilometry problemów, sto powodów by odejść, znalazłam jeden dla którego chce żyć. Oderwałam się od niego i powiedziałam :
- Hazz, ja nie moge.
Pobiegłam w strone wyjścia z lasu.
- Rose, czekaj. - powiedział próbując mnie zatrzymać.
Dlaczego on mnie pocałował? Czy on mnie kocha? Zadręczałam się tymi pytaniami całą droge do domu chłopaków. Weszłam do środka. Na kanapie siedział Malik i Tomlinson, a w kuchni oczywiśćie był Niall.
- Cześć. - powiedziałam ściągając kurtke.
- no siema. - powiedział Zayn i uśmiechnął się.
- Moge tu do was? . - powiedziałam cicho pokazując na miejsce w środku.
- Jasne, siadaj. - chłopcy posuneli się i usiadłam.
________________________________________________
Macie xd Tak, mi też się nie podoba. Jest troche długi. Teraz przeprosiny ;3 Bardzo was przepraszam, że nie dodawałam tak długo, ale nie mogłam. Obiecuje dodawać je wcześniej . Bardzo dziękuję osobą które komentują i są ze mną ;** Kocham was ;D