' Był bezsilny, nie był w stanie jej powiedzieć że znaczy dla niego więcej niż cokolwiek na tym świecie... '
Po 20 minutach, Styles wszedł do domu. Rozebrał buty i ściągnął kurtke. Powiedział wszystkim "Cześć" i pobiegł do góry. Czy on jest na mnie zły?
- Ej, wiesz co mu jest?. - zapytał mnie Lou spoglądający w moje oczy.
- Nie, nie wiem. - powiedziała, udając.
Wstałam z sofy i poszłam do góry. Musiałam z nim pogadać, nie chce żeby przeze mnie był smutny. Zapukałam w jasno-kremowe drzwi które prowadziły do pokoju Hazzy.
- Harry? . - uchyliłam lekko drzwi i weszłam do jego pokoju.
Leżał na łóżku i patrzył w sufit. Usiadłam na rogu łóżka.
- Spoko. - powiedział cicho.
- Słuchaj, nie wiem czemu mnie pocałowałeś, uciekłam bo mnie to zdziwiło. Rozumiesz? . - powiedziałam, obracając głowe w jego strone.
- Czemu cię pocałowałem? Trudno się domyślić?. - powiedział.
Wstał z łóżka i spojrzał w okno.
- Tak trudno mi, wiesz? Nie możesz powiedzieć o swoich uczuciach?
Był bezsilny, nie był w stanie jej powiedzieć że znaczy dla niego więcej niż cokolwiek na tym świecie.
- Pamiętaj, że 60 sekund smutku zabiera ci munutę szczęścia. - powiedział.
Uśmiechnęłam się lekko i spuściłam głowe w dół.
- Rose? Moge zostać sam? . - zapytał mnie.
- Jasne, okej. - powiedziałam, puściłam mu lekki uśmiech i wyszłam z jego pokoju.
Nie rozumiem tego. Czy on mnie kocha? Męczyłam się tymi pytaniam. On boi się powiedzieć co czuje.
- Chłopaki, ja już pójde. Do jutra, cześć.
Powiedziałam i przytuliłam każdego z nich i wyszłam. Szłam chodnikiem, śnieg spadał mi na włosy. Nie raz tak miałam,że zawiodłam się na ludziach którym ufałam. Weszłam do domu i zrobiłam sobie herbate, poszłam do góry i usiadłam w miejscu w którym zawsze siadam. Spojrzałam w błękitne niebo. Nie lubię tego wieczoru, skulam się pod kołdrą na łóżku, chowając głowe w poduszke i usiłuje opanować myśli, które rozpierdalają mi głowe. Usłyszałam dzwonek mojego telefonu, zobaczyłam na wyświetlaczu "Louis" . Odebrałam.
- Cześć. - powiedział śmiejąc się.
- Hej, co jest? . - zapytałam
- Nic. ej moge do ciebie przyjść? . - zapytał proszącym głosem.
- A po co?
- Bo wiesz, Perrie przyjeżdza dziewczyna Zayna, nie lubie jej. - powiedział i lekko się zaśmiał.
- Przyjeżdza? Fajnie, wreszcie ją poznam. Okej, przychodź.
- Spoko, zaraz będę.
Rozłączyłam się i położyłam na łóżku.
- Czas już przestać o tym myśleć. - powiedziałam .
Zeszłam na dół i czekałam na Louisa.
____________________________________________________
Rozdział jest proszę ;D Podoba mi się nie wiem jak wam ;d
proszę o komentarze ; *
Fajny;d
OdpowiedzUsuńA teraz : JAK SIĘ UMAWIAŁYŚMY?! ROZDZIAŁ MIAŁ BYĆ DŁUUUGI!